O zwierzętach i ludziach bez dogmatu

    W bieżącym numerze pisma Bez Dogmatu ( nr 94, IV/2012 – I/2013) tematem przewodnim są relacje między ludźmi i zwierzętami. Te moralnie problematyczne relacje prezentowane są z różnych perspektyw w artykułach:
– Andrzej Elżanowski „Wielka zmowa przeciwko słabszym”
– Dariusz Gzyra „Czy rzeź może być humanitarna?”
– Tunia Błachno: Myślę, więc jestem… człowiekiem
– Anna Barcz „Awangardowe zwierzęta”
– Karolina Wróbel „Obraz (nad)używany?
– Tomasz Sikora „Po co uszczęśliwiać kury?”
– Wywiad z Dariuszem Gzyrą „Wegetarianizm to za mało?”
– Natalia Bokuń „Idea wegetarianizmu w filozofii starożytnej”

Związki miedzy religiami a naszym stosunkiem do zwierząt przedstawia Andrzej Elżanowski. Tekst „Wielka zmowa przeciwko słabszym” porusza problem eksploatacji zwierząt i jej usprawiedliwiania. Nie koncentruje się tylko na religiach, porusza też problem eksploatacji gospodarczej i naukowej zwierząt, jednak to religie mają duży wpływ na kształtowanie się powszechnego (nie)moralnego stosunku do zwierząt. Wprawdzie jak od razu zaznacza autor religie różnią się doktrynalnym stosunkiem do zwierząt i przyrody, to dwie najbardziej przyjazne zwierzętom: buddyzm i dżinizm, wywierają obecnie niewielki wpływ na rzeczywistość. Największy wpływ w dzisiejszym świecie mają religie abrahamowe, będące ostoją wojującego gatunkowizmu (szowinizmu gatunkowego). Religie te promują bezwzględny antropocentryzm, traktują zwierzęta jako środki do ludzkich celów i przez to legitymizują praktycznie każdą formę ich eksploatacji dla ludzkich korzyści (przynajmniej wymiernych, judaizm i islam nie aprobują polowania dla sportu). Taka ideologia dostarcza moralnego spoiwa do wielkiej zmowy przemysłowych oprawców i biomedycznych eksperymentatorów, a w odniesieniu do chrześcijaństwa – także myśliwych.

W artykule nie brak konkretnych przykładów jak wyglądał stosunek judaizmu, islamu i chrześcijaństwa do zwierząt na przestrzeni wieków i jak wygląda obecnie.

Żydzi zaprzestali składania ofiar zwierzęcych w I wieku n.e., pozostał jednak ubój rytualny, który pewno nie wyróżniał się na tle starożytnych orgii okrucieństw, ale wywołuje uzasadnione oburzenie społeczeństw europejskich przynajmniej od XIX wieku.(…) Muzułmanie praktykują zarówno rytualny ubój, jak i składanie ofiar na pamiątkę ofiary ze swojego syna, jaką miał złożyć Bogu Abraham. Nie ma roku bez doniesień o makabrycznych okrucieństwach w muzułmańskich rzeźniach. (…)

U chrześcijan ofiara Jezusa zastąpiła ofiary zwierzęce i we wczesnym średniowieczu zaznaczyła się tendencja do włączania zwierząt w obręb moralnej wspólnoty: niektórzy średniowieczni święci, m.in. arcybiskup Canterbury św.Anzelm (1033-1109), okazywali szacunek dla zwierząt, przynajmniej jako Bożych stworzeń. Św. Franciszek był ostatnim i pewno najbarwniejszym przedstawicielem tego trendu. Od XIII wieku zapanowała w Kościele doktryna św. Tomasza z Akwinu (1225-1274), która ustanowiła bezwzględny gatunkowizm obecnej doktryny Kościoła katolickiego. (…) kościół popiera wszystkie formy eksploatacji zwierząt.

I rzeczywiście, rola Kościoła katolickiego w utrwalaniu i usprawiedliwianiu bezwzględnej eksploatacji zwierząt jest ogromna, a jeden Św.Franciszek wiosny nie czyni… Katechizm Kościoła Katolickiego wprawdzie w jednym punkcie zobowiązuje wyznawców do ogólnej „życzliwości” wobec nich:

KKK 2416 Zwierzęta są stworzeniami Bożymi. Bóg otacza je swoją opatrznościową troską (Por. Mt 6, 26). Przez samo swoje istnienie błogosławią Go i oddają Mu chwałę (Por. Dn 3, 57-58). Także ludzie są zobowiązani do życzliwości wobec nich. Warto przypomnieć, z jaką delikatnością traktowali zwierzęta tacy święci, jak św. Franciszek z Asyżu czy św. Filip Nereusz.
Jednak już w kolejnym punkcie legitymizuje wszelkie formy ich wykorzystywania dla ludzkiej korzyści, w tym przerabianie ich na odzież bez wyjątku dla produkcji futer (mimo tysięcy protestów wysłanych w tej sprawie do Watykanu) oraz doświadczenia na zwierzętach:

KKK 2417 Bóg powierzył zwierzęta panowaniu człowieka, którego stworzył na swój obraz (Por. Rdz 2,19-20; 9, 1-4). Jest więc uprawnione wykorzystywanie zwierząt jako pokarmu i do wytwarzania odzieży. Można je oswajać, by towarzyszyły człowiekowi w jego pracach i rozrywkach. Doświadczenia medyczne i naukowe na zwierzętach są praktykami moralnie dopuszczalnymi, byle tylko mieściły się w rozsądnych granicach i przyczyniały się do leczenia i ratowania życia ludzkiego.

Ogólne zalecenie „życzliwości” zderza się więc z przyzwoleniem na nieograniczone wykorzystywanie, bo czymże są „rozsądne granice”, jeśli zawsze definiuje się je poprzez korzyść człowieka. Jeszcze gorzej jest z praktyką. Jak podsumowuje Andrzej Elżanowski: Na polskim gruncie uderza szczególnie święcenie rzeźni bez zająknięcia się na temat jakichkolwiek zobowiązań do humanitaryzmu czy łagodności wobec zabijanych zwierząt oraz aktywne i radosne uczestnictwo księży w polowaniach. Pismo „Łowiec Polski” pełne jest zdjęć rozweselonego zabijaniem oblicza abpa Sławoja Głodzia oraz nabożeństw myśliwskich z okazji dnia św. Huberta.(…) Oczywiście zdarzają się mądrzejsi teologowie oraz księża i zakonnicy przyjaźni zwierzętom.(…) Nie zmienia to ogólnego obrazu rzeczy: każdy komercyjny oprawca zwierząt czy biomedyczny eksperymentator znajdzie w abrahamowych wyznaniach moralną akceptację dla swojej działalności. W tym właśnie sensie religia dostarcza moralnego spoiwa do zmowy przeciw „Braciom mniejszym”.

You can leave a response, or trackback from your own site.

Leave a Reply