Miesięcznik Znak o zwierzętach

Tematem głównym miesięcznika Znak z marca 2013 są zwierzęta, a szczególnie zwierzęta w kontekście chrześcijaństwa, judaizmu i islamu, religijnie zorientowana refleksja etyczna nad ich wykorzystywaniem i zabijaniem. Spojrzenie przez pryzmat świętych pism zderza się z nowoczesną rzeczywistością, w której zwierzęta nie rodzą się i nie umierają, lecz są produkowane i przetwarzane. Kiedy ich śmierć stała się niewidoczna, zniknęła też wina, którą kiedyś pozwalał wyrazić rytuał. Z jedzeniem mięsa wiązała się niegdyś wina, którą pozwalał wyrazić i poniekąd zmazać rytuał. Dziś znika nam ona sprzed oczu tak jak zabijanie zwierząt, będące obecnie zaawansowanym technologicznie procesem przemysłowym.
Autorzy starają się odpowiedzieć na pytania czy religie stoją po stronie zwierząt? Dlaczego mięsożerność to sprawa sumienia i czy przystoi jeszcze współczesnym ludziom? Co musielibyśmy wiedzieć o zwierzętach, żeby zrzec się „prawa” do ich zabijania?

Szczególnie „na czasie” jest temat uboju rytualnego. Porusza go m.in. Justyna Siemienowicz w „Nie zabijaj„. Słusznie podkreśla, że ubój rytualny z założenia miał być właśnie ubojem humanitarnym i przez wieki za taki uchodził, odzwierciedlając ówczesny stan wiedzy o zwierzętach. Zarówno judaizm, jak i islam zawierają nakazy chroniące zwierzęta np. prawo żydowskie zawiera zakaz polowań dla sportu, zakaz rozrywek, w których zwierzęta byłyby torturowane, mordowane lub zabijały się nawzajem.
Problem pojawił się, a raczej został uświadomiony, kiedy dzięki nauce dowiedzieliśmy się, że śmierć zadana zwierzęciu przytomnemu przysparza mu więcej cierpień, i fizycznych, i psychicznych, niż nieprzytomnemu. Dodatkowo dziś ubój rytualny niewiele ma z rytuału. Wszystko odbywa się przemysłowo. Obrotowe klatki, wykorzystywane przy uboju krów, poza tym, że narażają zwierzę na ogromne cierpienie i strach, są często przyczyną skaleczeń, jeszcze przed poderżnięciem gardła.
Innymi słowy: duch przepisów stojących za ubojem rytualnym, mający na celu zminimalizowanie cierpienia, stoi w rażącej sprzeczności z tym, co odbywa się w rzeźniach. Dlatego Justyna Siemienowicz twierdzi, że aby znaczenie przepisów religijnych o uboju rytualnym, ich duch mogły być dziś – przy obecnej wiedzy o zwierzętach i dostępnych sposobach ich uśmiercania – zachowane, ogłuszenie lub inna forma pozbawienia świadomości powinno stać się częścią uboju rytualnego.
A los zwierząt i ich śmierć nie powinny pozostawać poza religijną świadomością ludzi, lecz na nowo wchodzić w jej obręb, po wiekach wygnania znów do niej powracać, ale w odpowiedni tym czasom i naszej obecnej wiedzy o nas samych i świecie sposób.

„Kiedy zwierzęta były ludźmi” – jest to wywiad z Andrzejem Szyjewskim, religioznawcą, etnologiem religii, który zajmuje się religiami społeczności tradycyjnych, zwłaszcza Australii i Oceanii, szamanizmem, procesami zmian, teorią mitu, symboliką religijną. W wywiadzie tym przybliża perspektywę tradycyjnych społeczności na relację ludzie – zwierzęta. Pierwsi ludzie wprowadzili zwierzęta w centrum swoich praktyk religijnych nie dlatego, że widzieli w nich istoty w jakimś aspekcie od nich potężniejsze, silniejsze czy bystrzejsze, lecz współtowarzyszy w bytowaniu. Zjadane zwierzę staje się naszym ciałem, więc nie da się go ostatecznie oddzielić od człowieka.(…)
Wszystkie systemy mitologiczne, jakie znamy, były tworzone właśnie w oparciu o to pierwotne doświadczenie wspólnoty ludzko-zwierzęcej. „W dawnych czasach, kiedy zwierzęta były ludźmi…” – w ten sposób zaczynają się wszystkie mity indiańskie mówiące o początku, o czasie stworzenia.  Zabijaniu zwierząt towarzyszyło specyficzne poczucie winy, które należało odkupić.

W tekście „Między nami zwierzętami” Joanna Bocheńska naświetla stosunek islamu do zwierząt. Koran jest księgą, w której zwierzęta pojawiają się wielokrotnie, tworzą np. własne społeczności, niezależnie od wspólnot ludzkich:
„I nie ma zwierząt na ziemi
ani ptaków latających na skrzydłach,
które by nie tworzyły społeczności
podobnych do waszych” (6, 38).
Niezależnie też od ludzi nawiązują też kontakt z Bogiem lub Bóg nawiązuje kontakt z nimi.
Towarzyszące człowiekowi w codziennym życiu zwierzęta stawały się bohaterami folkloru Bliskiego Wschodu, występując w baśniach, pieśniach czy przysłowiach. Mityczna umiejętność porozumiewania się ze zwierzętami – wzorem proroka Muhammada – stanowiła o świętości ludzi.

Według autorki obraz zwierzęcia utrwalony w tradycji Bliskiego Wschodu ma wiele postaci i znaczeń, niekwestionowany jest jednak nakaz szanowania wszelkich żywych stworzeń. Islam zezwala na zabijanie zwierząt tylko dla zaspokojenia podstawowych potrzeb człowieka, takich jak np. głód. Zakazuje hodowli zwierząt na futra czy hodowania ich w nieludzkich warunkach przemysłowych hodowli. Zwierzę powinno zostać zabite w sposób godny, bez zadawania dodatkowego cierpienia i w imię Boga. Tylko takie mięso jest więc uważane za halal, dozwolone, każde inne jest haram – zabronione.
Problem stanowi natomiast brak realizacji tego nakazu. Jak pisze Joanna Bocheńska: Podobnie jak w innych częściach świata nakaz ten z wielu powodów nie jest dziś jednak respektowany. Trudne życie mieszkańców Bliskiego Wschodu, zwłaszcza w XX w., nie sprzyjało budowaniu więzi ludzi ze zwierzętami. Wiele wydarzeń naruszało równowagę społeczną, a nękające człowieka bieda, zacofanie i lęk nie sprzyjały nie tylko godnemu traktowaniu zwierząt, ale i siebie nawzajem.
Ponadto, tak jak w przypadku judaizmu, rytualny sposób zabijania zwierząt przez podcięcie gardła był przez wieki uznawany za „humanitarny”. Duży upływ krwi powodował szybką utratę przytomności i wtedy – jak uważano – zwierzę nie odczuwało cierpienia. Współczesne badania podważyły ten pogląd również w świecie islamu, a Światowa Liga Muzułmanów wydała w 1986 r. rozporządzenie zezwalające na ogłuszenie zwierzęcia przed zabiciem, jeśli będzie to dokonane w taki sposób, aby zwierzę nie cierpiało.
Muzułmanie są jednak obecnie podzieleni w sprawie dopuszczalności ogłuszania, jedni uważają odwracalne ogłuszenie za halal, inni uznają to za zamach na ich wolność religijną.

„Reakcyjność oświecenia” jest to wywiad z Piotrem Pazińskim, redaktorem naczelny „Midrasza” o toczącej się w Polsce dyskusji o uboju rytualnym. Zauważa on, że Polska dyskusja o szechicie przyjmuje często odcień antysemicki lub/i antyreligijny.
Pojawiło się mnóstwo argumentów wyższościowych, twierdzeń porównujących judaizm do jakiejś niesprecyzowanej oświeceniowej normy. Mówiono: my jesteśmy humanitarni, oni są brutalni, my jesteśmy od etyki, oni od tego, że można jeść kuropatwę, a nie można jeść osła. Istnieje cała gama różnych argumentów za archaicznością i niższością, partykularyzmem judaizmu i niestety, wszystkie one się pojawiły.
Owszem, takie wypowiedzi można znaleźć, jednak redaktor pomija fakt, że organizacje prozwierzęce odcinają się od retoryki antysemickiej czy antyreligijnej. Na stronie rytualny.pl znajdziemy oświadczenie, w którym jest napisane m.in.:  Szanujemy ludzi innych wyznań i narodowości oraz uważamy, że praktykowane przez nich obyczaje i wierzenia powinny podlegać możliwie daleko posuniętej ochronie prawnej. W pełni uznajemy prawa mniejszości do praktykowania wszelkich, najbardziej nawet egzotycznych obrzędów i rytuałów. Zdecydowanie potępiamy wszelkie postaci antysemityzmu, rasizmu i ksenofobii.(…) Jednocześnie uznajemy jednak, że nikt nie może domagać się szczególnych uprawnień do krzywdzenia zarówno innych ludzi jak i zdolnych do odczuwania bólu i cierpień zwierząt jedynie ze względu na własne przeświadczenia religijne, obyczaje lub historię.

„Nieznośna hierarchia bytów” Marzeny Zdanowskiej to refleksja nad tym, dlaczego dyskusja nad kwestią świadomości i zdolności poznawczych zwierząt jest tak istotna. Autorka wychodzi od opisu wielu współczesnych badań i wniosków z nich płynących: badania nad zwierzętami wykonywane przez ostatnie ćwierćwiecze i prowadzone równolegle badania ludzkiego genomu sprawiają, że zaczynamy ludzi i zwierzęta postrzegać jako należących do tego samego kontinuum. Z jednej strony, mamy coraz więcej dowodów na „ludzkie” zachowania zwierząt, posiadanie przez wiele z nich samoświadomości i predyspozycji do skomplikowanych procesów myślowych. Z drugiej, widzimy człowieka jako w dużej mierze zdeterminowanego przez swój genom, co w pewnym sensie przybliża go do zwierząt.
Z drugiej strony istnieje rozdźwięk między dwiema rzeczywistościami – obszarem naukowych poszukiwań i przestrzenią codziennych przyzwyczajeń. Kiedy czytamy o kapucynce domagającej się sprawiedliwego nagradzania, o afrykańskiej papudze szarej mówiącej, że jest jej przykro, o słoniu, który w smutku dotyka kości swoich krewnych, być może nawet przez chwilę czujemy się częścią świata zwierząt. Ale kiedy ktoś poruszy kwestię praw, stref wpływów, wymiernych korzyści płynących z porządku hierarchicznego, przypominamy sobie o wyjątkowej pozycji człowieka. Przyznanie zwierzętom nawet tak podstawowego prawa jak prawo do życia, byłoby rewolucją, która miałaby znaczący wpływ na każdą sferę naszego życia – obecna gospodarka oparta jest w dużej mierze na nieograniczonej eksploatacji zwierząt. Prawdopodobnie musiałoby oznaczać, że zachcianka człowieka, który na obiad chce zjeść schabowego, nie byłaby wystarczającym powodem, żeby świnię wysłać do rzeźni.
Odpowiadając na pytanie: dlaczego dyskusja nad kwestią świadomości i zdolności poznawczych zwierząt jest tak istotna? Autorka odpowiada, że właśnie takie argumenty są podnoszone w dyskusjach dotyczących praw zwierząt. Czy stworzenia obdarzone samoświadomością i potrafiące wyrazić swoje dążenia można traktować jako własność? Albo inaczej – co musielibyśmy wiedzieć o zwierzętach, żeby zmienić do nich podejście i zrzec się „prawa” do ich uśmiercania?

Źródło: Miesięcznik Znak – marzec 2013, nr 694

You can leave a response, or trackback from your own site.

Leave a Reply