Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!
Strony WWWSerwery VPSDomenyHostingDarmowy Hosting CBA.pl

Starhawk*: Zmiany klimatyczne – imperatyw moralny naszych czasów

    W odpowiedzi na stwierdzenie Sary Palin, iż mówienie o zmianach klimatycznych opiera się na „pseudonaukowych tezach i wizjach końca świata forsowanych przez kapłaństwo środowiskowe”, Al Gore zauważył, że „globalne ocieplenie to nie problem polityczny, ale moralny.” Więc czym jest? Czy to moralne, gdy nie podejmuje się żadnych działań w kwestii globalnego ocieplenia?

Reagowanie na zmiany klimatyczne to moralny imperatyw naszych czasów, a ludzie ducha i wiary mogą odegrać istotną rolę, by pomóc nam zmierzyć się z tymi poważnymi przemianami. Bóg, Bogini, Allah, Jahwe, Budda, Kriszna i Wielki Duch wiedzą, że politycy tego nie zrobią! Wystarczy zaobserwować wszelkie manipulacje, granie na zwłokę i zafałszowania, które mają miejsce w Kopenhadze**, aby zastanowić się nad tym, czy Bogini naprawdę wiedziała, co robi włączając ludzi do swego dzieła, czy po prostu go jeszcze nie skończyła.

Jedno z przysłów Indian z Ameryki Północnej mówi: „Jeśli nie zmienimy naszego kierunku, to dotrzemy tam, dokąd zmierzamy.” A kierunek, w którym się poruszamy, wiedzie ku katastrofie: zanikanie lodowców (już topniejących!), które dostarczają wodę setkom milionów ludzi; nasilenie się huraganów; podnoszenie się poziomu mórz, które zatopią wyspy i zagrożą nadmorskim miastom na całym świecie; utrata znacznej części różnorodności biologicznej i zagrożenie dla wszystkich systemów podtrzymywania życia, od których jesteśmy zależni.

Jako pierwsi zmiany te odczują ci, którzy posiadają najmniej i nie są w stanie poprawić swej sytuacji materialnej. To problem moralny, a dla najbogatszych, najbardziej rozwiniętych krajów unikanie odpowiedzialności i odmawianie ponoszenia kosztów przemian jest totalną porażką etyczną, za którą powinniśmy się rumienić, jeśli nie kulić ze wstydu wobec tej krótkowzrocznej chciwości i głupoty. W końcu nasz dobrobyt i nasze przetrwanie, jako mieszkańców krajów rozwiniętych, także będzie w przyszłości zagrożone.

Droga, którą kroczymy sprawia, że jesteśmy uzależnieni od kopalnych źródeł energii – ropy naftowej i węgla kamiennego – zatruwających ziemię i wodę. W celu ich zdobycia wyrównujemy Appalachy, zanieczyszczamy delty Nigru, odbieramy ziemię należącą do ludności autochtonicznej w Ameryce Łacińskiej i toczymy niekończące się wojny na Bliskim Wschodzie. Żebrzemy o nie, niszczymy dziką przyrodę i zanieczyszczamy oceany, aby umożliwić ich transport. Ich sztucznie zaniżona cena, która nie zawiera kosztów ponoszonych przez naszą planetę, wspiera ekonomię niesprawiedliwości, prowadzącą do bankructwa niegdyś dobrze funkcjonujących społeczności, podczas gdy korporacje przemierzają świat w poszukiwaniu coraz tańszej siły roboczej.

Jaka jest alternatywa? Skierujmy się zatem w stronę źródeł energii, które są czyste, zasobne, prawdziwie odnawialne, niezatruwające środowisko – słońca, wiatru, morskich fal i biopaliw. My, przedstawiciele świata rozwiniętego, którzy spowodowali ten kryzys, weźmy na siebie odpowiedzialność i pomóżmy krajom słabiej rozwiniętych, pomijając istniejące od stuleci technologie oparte na paliwach kopalnych i przechodząc od razu do odnawialnych źródeł energii. Wykorzystajmy naszą pomysłowość i inwencję twórczą w celu skuteczniejszego wykorzystania tych źródeł. Budujmy przedsiębiorstwa i firmy, które staną się integralną częścią danych społeczności. Nieśmy pomoc materialną, wiedzę i możliwości do śródmiejskich gett i ubogich obszarów wiejskich oraz do społeczności, których gospodarka została wyparta przez przemiany. Odbudujmy wyeksploatowane i zniszczone gleby, by mogły one wchłaniać dwutlenek węgla w postaci próchnicy, poprawiając kondycję gruntów, jakość żywności i stabilność lądów. Utrzymujmy w dobrym stanie obszary leśne, szczególnie lasy deszczowe. Spędzajmy więcej czasu z ludźmi, których kochamy, osiągając więcej satysfakcji ze stosunków międzyludzkich niż otaczania się przedmiotami. Będziemy oddychać czystym powietrzem, jeść zdrowsze jedzenie, pić czystszą wodę. Nasze wnuki będą się cieszyć światem, w którym nadal będzie istnieć dzika przyroda, niedźwiedzie polarne, krystalicznie czysta woda, prosperujące gospodarstwa rolne i tętniące życiem miasta.

Wydaje mi się, że jest to oczywiste. O tak, to rzeczywiście jest wyzwanie, lecz z pewnością jesteśmy w stanie to zrobić. Jak powiedział kiedyś mój przyjaciel: „Mam więcej pamięci operacyjnej w moim I-Phonie, niż cały świat w 1969, gdy człowiek stanął na Księżycu. Możemy to zrobić!”

Więc co stoi na przeszkodzie? Trzymamy się dawnej historii i mrzonek – to jest tak jakbyśmy przekroczyli granice natury, myśląc że moglibyśmy rozwijać przemysł wydobywczy w nieskończoność w skończonym świecie, gdzie zysk i chciwość nielicznych przeważają nad kosztami wielu.

W celu przeprowadzenia przemian i wezwania polityków do odpowiedzialności musimy zmienić nasze codzienne życie. Potrzebujemy zatem nowej mitologii, która zjednoczy nas z naturą i nauczy nas, że ograniczenia natury są tym, co utrzymuje nas przy życiu. Prymitywne społeczności, poganie i czarownice zawsze wierzyły, że jesteśmy częścią natury, a nasz związek ze światem przyrody stanowi podstawę naszej moralności i duchowości. Obecnie każda religia powinna znaleźć swą własną wersję historii, która pozwoli nam z powrotem wziąć odpowiedzialność za ten świat.

Potrzebujemy nowego zaangażowania dla starej moralności – moralności głoszonej na całym świecie przez rozmaite religie i tradycje duchowe, które mówią nam, że człowiek moralny stawia wspólne dobro nad osobiste korzyści, zdrowie planety nad gruby portfel, że jesteśmy tu na ziemi, aby nie wykorzystywać się nawzajem, ale dbać o siebie i więzi międzyludzkie, od których jesteśmy zależni.

Przywódcy religijni gromkim głosem wzywają społeczności do moralnego rozliczania się. Musimy usłyszeć te głosy niosące się po całej ziemi – i to natychmiast – uświadamiając sobie, że zdrowie naszej planety jest podstawą wszelkiej moralności, wszelkiego dobrobytu, wszelkiego dobra.

Potrzebujemy prawdziwego zaangażowania. A gdyby tak każdy kościół, synagoga, meczet, świątynia i pogański gaj przyczyniły się do zmniejszenia emisji dwutlenku węgla o 90 procent, co rzeczywiście należy zrobić do 2050 r.? A gdybyśmy tak organizowali towarzystwa naukowe, bractwa i grupy wsparcia, aby pomóc ludziom w zdobywaniu umiejętności i finansowaniu projektów oraz wspólnie dokonać przemian? (…)

Możemy i powinniśmy zrobić więcej. Niech Kopenhaga stanie się przebudzeniem do działania – nikt z nas nie może stać z boku i pozwolić komuś innemu, by nas wyręczył. Każdy z nas jest moralnie odpowiedzialny za wspólne dobro. Wsłuchajcie się w głos naszej planety. Dowiedzcie się jakie są możliwe inicjatywy i jak je tworzyć. Nawiążcie kontakt się z tymi, którzy mają te same cele. Organizujcie inicjatywy tam gdzie możecie – i wspólnie podnoście gromki głos, dopóki wasz krzyk nie zagłuszy pomruku spekulantów. Kroczcie dobrą drogą, drogą moralną, która prowadzi do przyszłości, będącej udziałem nas wszystkich.

Tłum.: L.Gwarda

Źródło:

Climate change, the moral imperative of our age

 

* Starhawk ( Miriam Simos ) jest amerykańską pisarką i aktywistką. Poganka, związana najsilniej z wicca, współtwórczyni ruchu Reclaiming, ekofeministka. Autorka licznych książek, m.in.: The Spiral Dance: A Rebirth of the Ancient Religion of the Great Goddess, The Earth Path, The Empowerment Manual: A Guide for Collaborative Groups

www.starhawk.org

**  Chodzi o Szczyt Klimatyczny w Kopenhadze, w 2009 r., który zakończył sie fiaskiem negocjacji

You can leave a response, or trackback from your own site.

Leave a Reply