Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!
Strony WWWSerwery VPSDomenyHostingDarmowy Hosting CBA.pl

Judaizm a zwierzęta – co poza ubojem rytualnym?

Co judaizm mówi o ochronie zwierząt? Czy słusznie kojarzy się tylko z ubojem rytualnym? Obecna dyskusja wokół uboju tworzy bardzo negatywny wizerunek judaizmu, jednak warto zauważyć, że ma on też pozytywny potencjał… niestety mało widoczny.

W judaizmie przed tysiącami lat zostały sformułowane prawa, które – według żydowskiej tradycji – mają obowiązywać nie tylko Żydów, ale całą ludzkość. Jest to Szewa Micwot Bnei Noach, czyli Siedem Przykazań Potomków Noego. Pierwsze z tych siedmiu praw dotyczy traktowania zwierząt i zakazuje ludziom spożywania części ciała żywego zwierzęcia musi ono być wcześniej uśmiercone. Obecnie, w naszym kręgu cywilizacyjnym to oczywistość, ale gdy spisywane były te prawa, tak nie było.

Judaizm jest też przeciwny i zabrania jakichkolwiek „rozrywek”, podczas których zwierzęta są torturowane lub mordowane albo zabijają się nawzajem. Sprzeciwia się im Talmud (Awoda Zara 18b), widząc w tym przejaw barbarzyństwa. Odnosi się to do polowań dla sportu, corridy, walk psów, kogutów i innych zwierząt. Judaizm uważa je za zdecydowane barbarzyństwo.

Paweł Jędrzejewski w artykule „Cierpienie w karcie dań” na Forum Żydów Polskich narzeka na brak wiedzy wśród obrońców zwierząt o tym, jaki to pozytywny przekaz zawarty jest w judaizmie. Pisze: Niestety, działający w ruchach obrony i ochrony zwierząt nie mają świadomości tych wszystkich spraw, o czym mieliśmy się okazję przekonać w ostatnich miesiącach w czasie sporu wokół tzw. „uboju rytualnego”. Nie wiedzą, kto i kiedy – jako pierwszy w historii ludzkości* – uznawał zwierzęta za istoty zasługujące na specjalne traktowanie i czyni to do dziś.

Zarzuty o ignorancji obrońców zwierząt w kwestii judaizmu są oczywiście w dużej mierze trafne, ale… równie dobrze można mówić o ignorancji zwolenników szechity odnośnie spraw związanych z ochroną zwierząt.

Dogmaty o uboju bez ogłuszania

Dla zwolenników szechity stwierdzenie, że jest ona bezbolesna i humanitarna jest prawdą wiary i jako taka praktycznie nie podlega dyskusji, śmiało można nazwać ją dogmatem. Tymczasem obrońcy zwierząt powołują się na wiedzę doświadczalną – raporty weterynaryjne o tym, jak wygląda ubój rytualny w masowych rzeźniach oraz wyniki badań naukowych wskazujące, że ubój bez ogłuszenia powoduje więcej cierpienia niż ubój z ogłuszeniem. Prawdziwa dyskusja możliwa jest tylko wtedy, gdy zaakceptowane zostaną fakty. Próby zaprzeczenia im w imię wiary nie mogą się powieść.

Szechita była ustanowiona jako humanitarna metoda uśmiercania zwierząt w czasach spisywania Tory. Justyna Siemienowicz w Miesięczniku Znak  słusznie podkreśla, że ubój rytualny z założenia miał być właśnie ubojem humanitarnym i przez wieki za taki uchodził, odzwierciedlając ówczesny stan wiedzy o zwierzętach.
Problem pojawił się, a raczej został uświadomiony, kiedy dzięki nauce dowiedzieliśmy się, że śmierć zadana zwierzęciu przytomnemu przysparza mu więcej cierpień, i fizycznych, i psychicznych, niż nieprzytomnemu.  Jeśli zgodzimy się, że intencją przepisów Tory było zmniejszenie cierpienia zabijanych zwierząt w dawnych czasach, to idąc za duchem tego prawa należy uwzględnić współczesna wiedzę o zwierzętach, o ich fizjologii, psychice. Zwierzęta, zwłaszcza ssaki i ptaki mają świadomość. Mają uczucia, myślą. Jeśli widzą śmierć pobratymca, czują krew – boją się. Boją się też nieznanego (np. transport do rzeźni). Dlatego najlepszą metodą ograniczania cierpienia jest nie jedzenie zwierząt. Jednak skoro są one zabijane, nie można twierdzić, że wszystkie sposoby uśmiercania są tak samo bezbolesne lub tak samo bolesne i w związku z tym sposób uboju nie ma znaczenia. Duch przepisów stojących za szechitą, mający na celu zminimalizowanie cierpienia, stoi w rażącej sprzeczności z tym, co odbywa się w koszernych rzeźniach, zwłaszcza masowych. Jak można uważać za koszerny ubój w obrotowej klatce, która powoduje stres i urazy jeszcze przed samym przecięciem gardła i tętnic? Jakim sposobem rzeźnie, w których obrońcy zwierząt nagrali wstrząsające sceny okrucieństwa, mogły mieć przez cały czas certyfikaty koszerności (np. największa koszerna rzeźnia w USA Agriprocessors została zamknięta po śledztwie PETA), skoro znęcanie się nad zwierzętami nie było tam incydentalne, lecz stanowiło normę? W ostatnich latach podobne śledztwa w koszernych rzeźniach w Izraelu, w Ameryce Południowej i w Unii Europejskiej też przyniosło takie samo odkrycie: religijne deklaracje o szacunku do zwierząt a praktyka uboju bez ogłuszania w masowej rzeźni nie mają ze sobą nic wspólnego. Nie słyszałam, by środowiska ortodoksyjnych Żydów były tym wzburzone – to obrońcy zwierząt muszą nagrywać filmy z ukrycia i przedstawiać je prokuraturze.

Zarzuty antysemityzmu

Naczelny Rabin Polski, Michael Schudrich, broniąc uboju rytualnego stwierdził, że ustawa zakazująca uboju bez ogłuszania jest przejawem antysemityzmu. Jest to zarzut chybiony i dlatego mało kto się nim przejmuje. Nikt nie wmówi ani mnie, ani większości obrońców zwierząt, antysemityzmu. Sprzeciwiamy się nie tylko ubojowi bez ogłuszania – jesteśmy też przeciw corridzie, polowaniom dla rozrywki, hodowli zwierząt na futra i innym formom okrucieństwa wobec zwierząt. Ba, wielu z protestujących jest wegetarianami. Jednocześnie całkiem spora grupa aktywistów walczy zarówno o prawa zwierząt, jak i o prawa człowieka. Wmawianie tej grupie antysemityzmu jest obraźliwe, a jednocześnie prowadzi do dewaluacji samego terminu „antysemityzm”. Skoro jest nim każdy, kto sprzeciwia się ubojowi rytualnemu, czyli większość społeczeństwa, to zarzut ten traci sens. Na szczęście niektórzy przedstawiciele społeczności żydowskiej zauważają to (polecam tekst Pawła Jędrzejewskiego „Oni nie są antysemitami”).

Ideałem jest wegetarianizm

W Ogrodzie Eden ludziom wolno było spożywać wyłącznie pokarm roślinny: owoce i nasiona. Dieta wegetariańska jest z natury koszerna. Pozwolenie na jedzenie mięsa, jakie Bóg dał ludzkości po Potopie, wiązało się z moralnym upadkiem ludzkości. W Erze Mesjańskiej ludzie znów mają stać się wegetarianami, zgodnie z proroctwem Izajasza: Wtedy wilk zamieszka wraz z barankiem, pantera z koźlęciem razem leżeć będą, cielę i lew paść się będą wspólnie a mały chłopiec będzie ich pilnował. Krowa i niedźwiedzica istnieć będą razem przyjaźnie, potomstwo ich razem będzie leżeć. Lew tak jak wół będzie jadał słomę.(11:6-9)

W kontekście dyskusji o uboju rytualnym zasadne jest pytanie: ile energii poświęcono dotąd na promocję tego ideału, a ile na obronę zabijania zwierząt? Czy polscy wyznawcy judaizmu, którzy teraz – wraz z rabinem Michaelem Schudrich – tak zawzięcie domagają się wolności do zabijania zwierząt bez ogłuszania – podejmowali wcześniej rzeczywiste działania na rzecz ochrony zwierząt motywowane religią? Współczujące, przyjazne zwierzętom oblicze judaizmu jest w Polsce prawie niewidoczne, za to donośny głos rozlega się w obronie uboju zwierząt bez ogłuszania. Czy można się dziwić, że buduje to negatywny wizerunek religii Mojżeszowej jako wrogiej zwierzętom? Od wyznawców judaizmu będzie zależeć, czy tak pozostanie.

 Alicja Barcikowska


 * Judaizm nie był w tym zakresie pierwszy – wystarczy wspomnieć przywileje i specjalną ochronę, jaką cieszyły się niektóre gatunki zwierząt w starożytnym Egipcie.

Korzystałam m.in. z artykułów

Judaizm a wegetarianizm.

Cierpienie w karcie dań

 Oni nie są antysemitami!

i strony rytualny.pl

You can leave a response, or trackback from your own site.

Leave a Reply