Matthew Fox, Rupert Sheldrake: Naturalna łaska

     Ta książka stanowi dialog między parą niezwykłych autorów: brytyjskim biologiem, Rupertem Sheldrake, który zasłynął jako twórca teorii o polu morfogenetycznym oraz amerykańskim duchownym, Matthew Fox. Ich rozmowa wiedzie ku połączeniu nauki i duchowości, przy czym duchowość to zapomniany w kulturze Zachodu skarb. Skarb, który może nam pomóc w przekształceniu naszej cywilizacji tak, by istniała w harmonii z przyrodą.

 

 

 

Tymczasem, przez wieki duchowość została usunięta na margines nawet w dominujących religiach: „Nie jest nauczana w seminariach, ponieważ zachodni system nauczania, wywodzący się z doktryny Kartezjusza i idei Oświecenia, uwzględnia jedynie lewą półkulę mózgu. Nasza edukacja nie dociera do serca, które jest w ciele”. Potrzeba przywrócenia duchowości jest jednak paląca, gdyż jest ona odpowiedzią na globalny kryzys ekologiczny.

 

Teraz bardziej niż kiedykolwiek musimy obnażyć religię do jej istoty, którą jest duchowość, a nie religia. Doświadczenie duchowe musi zawierać w sobie element kultu, który obudzi ludzi zamiast ich zanudzać, doda im mocy, wydobędzie talenty członków społeczności, uzdrowi i przywróci uzdrowicieli takich jak artyści, obrońcy sprawiedliwości i inni z powrotem do centrum społeczności. To jest plan zadań na trzecie tysiąclecie. Oczywiście wiąże się to z mozolną pracą i bólem stworzenia; ukrzyżowanie Gai to moment apokalipsy, który wzywa nas do nowych form ekspresji duchowej, niektóre z nich są starożytne, a inne zostaną stworzone z konieczności przez nasze pokolenie”. Matthew Fox, podobnie jak angielski teolog Andrew Linzey, dostrzega nierozerwalną więź Boga i Stworzenia. Krzywdząc Stworzenie, krzywdzimy Boga. „Stale i wciąż krzyżujemy Chrystusa, gdy gnębimy i dręczymy Boskie Stworzenie, będące ogrodem Boga, który jest samym Bogiem. Chrystus kosmiczny jest ekspresją Boga i jego boskości. Bóg nie jest gdzieś tam wyznaczającym nas na rządców stworzenia, jakbyśmy byli tu po to, by wykonywać brudną robotę nieobecnego gospodarza. Boskość jest w stworzeniu. Gdy stworzenie rozkwita i promienieje, boskość też kwitnie. Gdy stworzenie jest krzyżowane, Chrystus umiera ponownie i wciąż.” Kryzys ekologiczny ma swe pierwotne źródło w teologii oddzielającej Naturę od Boga i jego łaski – ludzie wykorzystują ją bez umiaru dla swej wyłącznej krótkowzrocznej korzyści, ponieważ nie posiada ona dla nich żadnej wewnętrznej wartości, nie widzą jej związku ze Stwórcą.

 

     Doświadczenie tej więzi jest uzdrawiające i motywuje do dokonania przewartościowań w swoim życiu. Każdy z nas może tego doświadczyć, każdy może zostać mistykiem. Nie jest konieczne, aby w tym celu zamykać się za murami klasztoru czy kryć się w pustelni, duchowość jest dostępna na co dzień. „Mistyk to ktoś, kto nie uważa za oczywistość nawet oddechu – a szczególnie oddechu. Wszyscy w pewnym momencie życia uświadamiamy to sobie. Niestety, niektórzy ludzie doświadczają, że nie należy przyjmować za oczywistość oddechu, nóg czy jakiegokolwiek innego daru dopiero u krańca swojego życia.(…) Jest w nas obecny boski element i powinniśmy żyć zgodnie z nim – znaczy działać miłosiernie. To naprawdę nie jest skomplikowane”.

 

    Zmiana perspektywy zachodzi równolegle także w nauce. Jest określana jako zmiana paradygmatu, a u jej podstaw leżą między innymi osiągnięcia fizyki kwantowej. „W myśleniu o związku między Bogiem a naturą wiele zależy od tego, jak postrzegamy naturę. Zmiana naszego widzenia natury odbywa się obecnie dzięki nauce. Żyjemy w okresie dużych zmian w nauce: ma miejsce przesunięcie paradygmatu od koncepcji natury jako nieożywionej i mechanistycznej ku nowemu rozumieniu natury jako organicznej i żywej. Bóg żyjącego świata różni się bardzo od Boga świata-maszyny. (…) Ta nowa koncepcja żyjącej Natury wymaga nowego podejścia do teologii. Wywołuje ona ogromną różnicę w sposobie, w jaki myślimy o związku między Bogiem a Naturą, ponieważ wszyscy wyrastaliśmy w świetle koncepcji, że natura jest mechanistyczna, nieożywiona i nie ma duszy.

 

    Wychowywani jednak nadal jesteśmy jeszcze w starym paradygmacie, który zakłada, że natura jest mechanistyczna, nieożywiona, nie ma duszy, a jedyną wartość nadaje jej człowiek. Współcześnie wyraźnie widzimy ścieranie się tych dwóch porządków: starego, który podbił świat i zaowocował wieloma niezwykłymi osiągnięciami cywilizacyjnymi, ale jednocześnie doprowadził do katastrofy ekologicznej oraz nowego paradygmatu, który dopiero się kształtuje, a forma jego realizacji pozostaje jeszcze w dużej mierze zagadką.

 

    Według autorów książki właśnie w aspekcie twórczości człowiek jako gatunek dokonuje wyboru, czy swą boskość wyrazi poprzez anielski czy też demoniczny aspekt. Jesteśmy gatunkiem, który potrafi dokonać przerażających rzeczy z udziałem swych sił twórczych. Wieloryby żyją na Ziemi o 56 milionów lat dłużej niż ludzie i nie miały potrzeby wynalezienia broni jądrowej czy też zniszczenia lasów równikowych, ale my, ludzi, uważamy to za konieczność i potrafimy zniszczyć ogromny obszar lasów równikowych w ciągu kilku dni, z powodu naszej ogromnej siły twórczej. To jest właśnie demoniczne: podłączamy się do twórczej mocy Boga, ale nie wykorzystujemy jej z korzyścią dla życia, ale w celu zniszczenia.

 

Gdy Merton mówi, że każde niedwunożne stworzenie jest świętą istotą, ma na myśli to, że jest ono pełne łaski. Ludzie są jedynym rodzajem istot, które nie są pełne łaski i muszą nad tym pracować.

 

Matthew Fox, Rupert Sheldrake (2011). Naturalna łaska. Dialogi o nauce i duchowości. Warszawa: Virgo

 

 

You can leave a response, or trackback from your own site.

Leave a Reply